31 I 2019 Cztery pory roku w malarstwie – ZIMA -prelekcja


31 stycznia 2019r. w siedzibie UTW odbył się drugi wykład historyk sztuki Magdaleny Malinowskiej, omawiający malarstwo pejzażowe. Opowieść rozpoczęła się od przypomnienia mitu o Demeter i Korze, która zrozpaczona po utracie córki, zemściła się w okrutny sposób na mieszkańcach ziemi, zabierając im życiodajne plony. Zima, więc w wierzeniach ludowych traktowana jest jako pora  nieprzyjazna człowiekowi, pozbawiająca go nie tylko plonów, ale i nadziei.

Omówione zostały znane słuchaczom obrazy z cyklu pór roku, malowane przez europejskich  artystów: starzec z konara drzewa – Włocha Giuseppe Arcimboldo, Myśliwi na śniegu – Holendra Pieter Bruegel, trzy karty z księgi Bogatych Godzinek – Francuzów Braci Limbourg czy Potop jako alegoria zimy – Francuza Nicolasa Poussina.
Następnie p. Malinowska pokazała serię obrazów pejzaży zimowych artystów zagranicznych oraz malarstwo rodzime. Potem odbiorcy mogli wysłuchać kolejnych analiz, gdzie został omówiony motyw człowieka w pejzażu zimowym, motyw zwierząt i potęga natury. Uwagę odbiorców zwróciły trzy obrazy.

Koncert hoffman
Pierwszy -  Koncert – Wlastimila Hoffmana z 1910 z Muzeum Narodowego w Krakowie. Ukazuje  bosą chłopkę tulącą do piersi owiniętego w chustę chłopczyka grającego na fujarce. Za nimi stoją dwie postacie o efemerycznej urodzie – bogato ubrane w kobaltowe palta, mufki i czapki futrzane. W tle widać zaspy śnieżne. Okazuje się, że to Matka Boska z aniołami. Jeden z nich patrzy wprost na widza, pytając się jak pomożemy zmarzniętej Madonnie ogrzać jej Dziecko.

Kuropatwy józef ch

Drugi obraz, który poruszył widzów to – Kuropatwy – Józefa Chełmońskiego z 1891 z Muzeum Narodowego w Warszawie. Artysta był bezwzględny dla ptaków. Umieścił je w szczerym polu, wśród zamieci śnieżnej. Smagane są wiatrem i śniegiem. Widoczne ślady łapek pokazują, że ptaki przebyły długą drogę w poszukiwaniu jedzenia. Malarz poprzez bezkres skutego lodem i śniegiem krajobrazu nie daje kuropatwom chwili wytchnienia. Mogą iść dalej, albo zostać i umrzeć z głodu.

Sojka józef ch

Zgoła odmiennym obrazem, który rozbawił  słuchaczy jest – Sójka – tegoż samego artysty z 1892 z Muzeum Narodowego w Warszawie. Zuchwała sójka zmąciła spokój w rozświetlonym słońcem, zasypanym śniegiem lesie. Jej  kobaltowe piórko stanowi jednany wyraźny akcent barwny, który podkreśla ważność ptaka w krajobrazie. Długa, pionowa smuga śniegu, która spada z gałęzi, na której usiadł ptak, podkreśla pionowość pni drzew oraz wyznacza linię wzroku prowadzącą do sójki. Również umieszczenie jej w partii koron drzew i nieba zaznacza, że ptak należy do królestwa nieba.

Na koniec, aby ożywić i połączyć dwie omawiane pory roku, został wyświetlony fragment filmu „Ironia losu” ukazujący mroźna zimę w Leningradzie. A w tle główny bohater śpiewał o utraconej miłości jesiennej pogody.

 

Komentarze

Dodaj komentarz